Ripple kontra Bitcoin powraca wraz z ujawnieniem starej wiadomości e-mail Epsteina
Dziesięcioletnia wiadomość e-mail ponownie wywołuje pytania o to, czy projekty takie jak Ripple stanowiły zagrożenie dla rozwoju Bitcoina, czy też były jedynie konkurencją, którą niektórzy zwolennicy BTC chcieli wyeliminować.
E-mail z dnia 31 lipca 2014 r. wydaje się pokazywać, że Austin Hill, ówczesny dyrektor generalny Blockstream, powiedział zmarłemu Jeffreyowi Epsteinowi i innym odbiorcom, że „Ripple i nowy Stellar Jeda McCaleba (były) szkodliwe dla ekosystemu”. Blockstream to firma zajmująca się technologią blockchain, skupiająca się na Bitcoinie.
Korespondencja ta pojawiła się ponownie po tym, jak Departament Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych opublikował miliony stron dokumentów w ramach ustawy o przejrzystości akt Epsteina (Epstein Files Transparency Act), która obejmuje ujawnienie e-maili, plików, zdjęć i filmów związanych z przeszłymi dochodzeniami.
Co zawierała ta wiadomość e-mail?
Nagłówek wiadomości e-mail jest oczywisty (ponieważ Jeffrey Epstein jest toksycznym magnesem przyciągającym uwagę), a obecne kierownictwo Blockstream szybko zaprzeczyło istnieniu jakichkolwiek trwających powiązań finansowych.
Jednak bardziej trwała historia dotyczy raczej przesłanki nadawcy niż rozgłosu odbiorców.
Austin Hill argumentował, że kapitał napływający do Ripple i Stellar nie był jedynie konkurencją. Było to skażenie. Postrzegał te projekty jako zagrożenie, które może „zaszkodzić” przyszłości Bitcoina poprzez osłabienie zgodności inwestorów, skupienia deweloperów i siły narracji.
Dla wielu maksymalistów tamtej epoki „ekosystem” nie był szeroką kategorią kryptowalut. To Bitcoin wraz z infrastrukturą sprawiał, że flagowy zasób cyfrowy był bardziej użyteczny bez naruszania jego etosu.
Tak więc ten światopogląd „uzasadniał” konkretną presję wywieraną w e-mailu.
Jednak członkowie społeczności XRP postrzegają ten e-mail jako dowód, że pierwsi znawcy Bitcoina starali się odwrócić kapitał od Ripple.
Dla kontekstu, komentator XRP Leonidas Hadjiloizou argumentował ,
, że e-mail brzmi jak próba wywarcia presji na inwestorów, aby „wybrali konia” i zmniejszyli lub wycofali alokację Blockstream, jeśli popierali również Ripple lub Stellar.
Według niego:
„E-mail wysłany do Epsteina i Joichi Ito przez Austina Hilla był kolejną próbą walki z Ripple i Stellar przez zwolenników Bitcoin”.
Tymczasem ponownie ujawniony e-mail przyciągnął uwagę współczesnych przedstawicieli Ripple, którzy przeżyli te wczesne bitwy.
Emerytowany dyrektor techniczny Ripple, David Schwartz powiedział że „nie byłby wcale zaskoczony”, gdyby e-mail był „wierzchołkiem gigantycznej góry lodowej”, argumentując, że:
„Hill uważał, że poparcie dla Ripple lub Stellar czyniło kogoś wrogiem/przeciwnikiem. Wydaje się całkiem prawdopodobne, że Hill i inni wyrazili podobne poglądy wielu innym osobom”.
Jego zdaniem przeciwstawianie się zwolennikom konkurencyjnych sieci jako wrogom szkodzi wszystkim w tej przestrzeni.
Schwartz wyznaczył jednak granicę tego, czego e-mail nie potwierdza, zauważając, że nie ma dowodów na bezpośrednie powiązania między Epsteinem a Ripple, XRP lub Stellar.
Czy Ripple naprawdę szkodzi ekosystemowi?
Ironią ostrzeżenia Hilla z 2014 r. jest to, że „szkody”, których się obawiał, prawdopodobnie się zmaterializowały, ponieważ Ripple stało się dominującą siłą w branży. W 2026 r. Ripple nie tylko przetrwało, ale także ugruntowało swoją pozycję jako regulowany filar infrastruktury kryptograficznej.
Jednak wzrost ten nastąpił bez katastrofalnych konsekwencji dla Bitcoina, które pierwotnie przewidywali maksymaliści.
W rzeczywistości ewolucja Ripple w ciągu ostatniej dekady sugeruje, że „ekosystem” zawsze miał być większy niż tylko Bitcoin.
Najważniejszym kamieniem milowym dla firmy było zakończenie długotrwałej batalii z SEC. Ugoda z 2025 r., w ramach której firma zapłaciła ułamek pierwotnego żądania regulatora, skutecznie usunęła chmurę regulacyjną, która wisiała nad aktywami przez lata.
Ta jasność prawna utorowała drogę do tego, czego obawiali się pierwsi użytkownicy Bitcoina: głębokiej integracji instytucjonalnej.
Dzisiaj firma wygląda mniej jak „oszustwo”, a bardziej jak bank posiadający ważne licencje na całym świecie.
Ponadto Ripple agresywnie rozszerzył swoje możliwości w zakresie przechowywania aktywów, przejmując szwajcarskie firmy Metaco i Standard Custody & Trust. Przejął również duże platformy finansowe, takie jak GTreasury, Hidden Road i platformę stablecoin Rail.
Być może najsilniejszym argumentem przeciwko twierdzeniu, że „jest to szkodliwe dla ekosystemu”, jest akceptacja XRP przez rynek jako instytucjonalnej klasy aktywów.
Codzienne sygnały, zero szumu.
5-minutowe podsumowanie Ponad 100 tys. czytelników
Ups, wygląda na to, że wystąpił problem. Spróbuj ponownie.
Subskrypcja została aktywowana. Witamy na pokładzie.
Wprowadzenie na rynek funduszy ETF opartych na XRP pod koniec 2025 r., w tym ofert emitentów takich jak Franklin Templeton, sygnalizowało, że Wall Street nie postrzega już tego aktywa jako „zanieczyszczenia”.
Zamiast tego napływ środków do tych produktów sugeruje, że dla współczesnych inwestorów „ekosystem” nie jest grą o sumie zerowej między Bitcoinem a sieciami płatniczymi. Jest to zdywersyfikowany portfel, w którym mogą funkcjonować oba „konie”.
Czy członkowie społeczności Bitcoin i Ripple kiedykolwiek zakończą swoje spory?
Na długo przed pojawieniem się spotowych ETF-ów kryptowalutowych i umów powierniczych z dużymi bankami społeczność Bitcoin toczyła publiczne bitwy na forach internetowych o to, co jest „dobre dla ekosystemu”.
Na Bitcointalk, w jednym z szeroko rozpowszechnionych wątków z 2013 r. Ripple zostało przedstawione jako sprzeczne z celami Bitcoina i skrytykowano jego strukturę i zachęty, odzwierciedlając sceptycyzm, który później utrwalił się w „maksymalistycznym” światopoglądzie.
Krytyka ta skupiała się zazwyczaj wokół kilku tematów: kontroli zarządzania, dystrybucji tokenów, tego, czy model ekonomiczny projektu był „zbyt zorientowany na firmę” oraz tego, czy jego działania skierowane do banków i organów regulacyjnych podważały narrację polityczną Bitcoina.
Jednak zwolennicy Ripple i Stellar argumentowali, że szybsze rozliczenia, niższe koszty transakcji i skupienie się na płatnościach były praktycznymi cechami, a nie ideologiczną zdradą.
Twierdzili oni, że we wczesnych dyskusjach na temat Bitcoina często mylono „inny projekt” z „egzystencjalnym zagrożeniem”.
Tymczasem, nawet jeśli e-mail z 2014 r. jest przede wszystkim kapsułą czasu, odzwierciedla on bardziej aktualny konflikt polityczny i strategiczny, który przeniósł debatę na temat Bitcoina i Ripple z forów internetowych do lobbingu.
Na początku 2025 r. Jack Mallers, współzałożyciel i dyrektor generalny Twenty One Capital, argumentował że Ripple aktywnie lobbowało, aby zapobiec utworzeniu w Stanach Zjednoczonych rezerwy strategicznej wyłącznie dla bitcoina, jednocześnie promując swój scentralizowany, kontrolowany przez korporacje token XRP.
Według niego scentralizowany charakter XRP jest sprzeczny z celami strategicznej rezerwy BTC, które są „pro-przemysłowe, pro-zatrudnieniowe i pro-technologiczne”.
Debata ta stała się bardziej konkretna, gdy prezydent Donald Trump powiedział, że strategiczna rezerwa kryptowalutowa Stanów Zjednoczonych będzie obejmowała XRP obok Bitcoina i innych głównych tokenów.
Ogłoszenie to pogłębiło już znaną linię podziału: maksymalistom Bitcoin, opowiadającym się za rezerwą monetarną opartą na jednym aktywu, przeciwstawia się struktura oparta na wielu aktywach, która przynosi korzyści dużym sieciom tokenów powiązanym z USA.
Kwestie te wyjaśniają, dlaczego społeczności Bitcoin i Ripple wydają się być w ostatnich latach w całkowitej sprzeczności, mimo że aktywa te są dwiema najpopularniejszymi kryptowalutami na świecie.
Jednak dyrektor generalny Ripple, Brad Garlinghouse, wydaje się odciągać posiadaczy XRP od „sporów”, konsekwentnie zachęcając do współpracy i jedności między podmiotami branżowymi, aby pomóc w rozwoju tego powstającego sektora.
Wspomniane w tym artykule